Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 269 979 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

III Konferencja Polskiego Stowarzyszenia Astrologicznego - refleksje.

środa, 13 kwietnia 2011 10:38

 

III Konferencja Polskiego Stowarzyszenia Astrologicznego (Warszawa, 8-10 kwietnia 2011 r.) miała w tytule Urana - "Uran w Baranie - na progu wielkich zmian". Ale królował na niej także Neptun, który kilka dni temu wkroczył do znaku Ryb, swojego znaku. Uran w Baranie w recepcji wzajemnej z Plutonem w Koziorożcu, wszystkie trzy planety ciężkie, pokoleniowe, wzmocnione, bardzo "mocne" czasy przyszły.

.

Trzy dni konferencji oznacza, że wykładów było dużo i wykładowców wielu. Start już o 7-ej  rano, bardzo "Neptunicznie", jogą kundalini, brawa dla Tomasza Wińskiego, który prowadził te zajęcia w drugim i trzecim dniu konferencji. Wykładów było dużo i nie sposób wspomnieć o wszystkich, nawet nie jest możliwe wspomnieć o połowie, ba choćby o jednej trzeciej. Co zrobić? Może wyciągnąć jakieś "wspólne mianowniki"?

Zacznijmy od gości zagranicznych, których tym razem było aż trzech, każdego dnia jeden.

.

Do talentu Johna Frawleya zdążyliśmy się już przyzwyczaić, był gościem konferencji w zeszłym roku. Nie jest to całkiem gość zagraniczny, skoro mieszka w Warszawie, ale po nazwisku i języku do zagranicznych go zaliczamy. John Frawley dał świetny przykład warsztatu poświęconego gwiazdom stałym w horoskopie, temat mało znany astrologom w Polsce (nie ma polskojęzycznej literatury, Leon Zawadzki obiecywał, że coś napisze). Temat jakby z pobocza astrologii w pewien sposób, albo i z samego jądra,  bardzo "Neptuniczny", bo przywołujący mity, mitologię. Bardziej niż astrologia "planet", która też bazuje na mitach, ale gwiazdy stałe to mity w czystej postaci. Warto szukać w horoskopach umiejscowienia gwiazd stałych (tylko ścisłe koniunkcje). Ale nie cieszmy się za bardzo z ich nadmiaru, mity zwykle bywają okrutne, a ich realizacja w życiu właściciela horoskopu może być bardzo dosłowna, zgodnie z mitem. Były "wstrząsające" przykłady. Gwiazdka na moim Ascendencie także została omówiona, warsztat się zatem opłacił, a miałam duże wątpliwości czy w nim uczestniczyć, nie było z góry wiadomo jakie gwiazdy stałe będą omawiane, a temat wydawał się trudny (dla nieprzygotowanych). Był trudny, ale już wiem, że najważniejsza jest metoda i ważne było przedstawienie jak radzić sobie z gwiazdą stałą w horoskopie - zaczynamy od mitu i kończymy na micie.  To było pierwszego dnia konferencji i pierwszy gość zagraniczny. 

.

W trzecim dniu konferencji mieliśmy zagranicznego gościa numer 3 (o numer 2 za chwilę) i wielką przyjemność wysłuchania astrologa-artysty, który mówił o tym na czym zna się najbardziej, czyli o sztuce. Alexander von Schlieffen pokazywał astrologię w obrazach artystów, wcale nie w ich horoskopach, chociaż mówił o horoskopach. Czy wiemy dlaczego Picasso malował takie dziwne, zniekształcone obrazy? A Van Gogh?  A Corot? Sposób tworzenia znakomicie pokazują dwa najbardziej istotne elementy każdego horoskopu, czyli Słońce i Ascendent. Ten ostatni pokaże - co przedstawia artysta, a Słońce - w jaki to czyni sposób. Pablo Picasso ascendentalnym Lwem i słonecznym Skorpionem "rozbija" obraz umieszczany w środku. Vincent Van Gogh ascendentalnym Rakiem i słonecznym Baranem "podbija" przestrzeń łatwo docierając do emocji widza. Camille Corot ascendentalnym Rakiem i słonecznym Lwem pokazuje świat wewnętrzny swoich postaci, które umieszcza w środku, wcale nie czuły się tam komfortowo (vide jeden z najsłynniejszych obrazów Corota). 

Z obserwacji Alexandra von Schlieffena wynika, że artysta często będzie ascendentalnym Lwem lub Rakiem (sam autor jest Rakiem). Może i jest w tym jakaś prawidłowość, w końcu Słońce (Lew) i Księżyc (Rak) są w horoskopie najważniejsze, a artysta powinien mówić o sprawach ważnych. Ale były i inne przykłady, dużo przykładów.

.

Camille Corot, "Przerwana lektura"

.

Bardzo znakomity wykład, podobał się zwłaszcza obecnym na sali astrologom-artystom, co przy okazji pokazało jak  wielu ich tam było. (kolejny Neptuniczny rys tej konferencji). Oczywiście nawet nie będąc artystą możemy odczytać w swoich horoskopach te ascendentalno-słoneczne układy i spojrzeć na siebie "dodatkowym okiem", kolejnym astrologicznym "skrótem". W jakim rytmie działamy, co pokazujemy (Ascendent) i w jaki to czynimy sposób (Słońce). Mój Ascendent w Wadze i Słońce w Bliźniętach wpisują się w ten rytm bardzo dobrze. Bliźnięta to dokumentaliści, ilustratorzy, a Waga jest estetyczna i harmonijna, ma być ładnie i elegancko. Stąd pewnie u mnie ten pęd do dokumentowania już trzeciej z kolei konferencji astrologicznej ;-).

.

Drugiego dnia konferencji mieliśmy zagraniczny wykład nr 2 o astrokartografii. Na pozór nie było w nim Neptuna, ale pozory mylą.. Ta siatka linii oplatających kulę ziemską, podróże w przestrzeni, które jednak wcale nie muszą być rzeczywiste. Możliwości i tajniki astrokartografii, Martin Davis jest autorem książek poświęconych tej problematyce, a jest to naprawdę ciekawe. Możliwości astrokartografii są wszelakie, szukamy odpowiedzi na pytanie "gdzie", co gdzieś się wydarzyło, itd.

Z tego wykładu wbił się w pamięć kolejny "Neptuniczny" przykład, okolicznościowy bardzo, konferencja odbywała się w rocznicę katastrofy smoleńskiej. To, że w samej katastrofie było dużo Neptuna, to wiemy (mgła), ale nie wiedzieliśmy co odkrywa przed nami tutaj astrokartografia. A odkrywa, moim zdaniem, narodzenie kolejnego mitu, mitu "zamachu", który przecież jak najbardziej jest z nami już obecny. Wiemy, że zamachu oczywiście nie było, ale wiemy także, że będzie z nami już zawsze, stał się "mitem". Czy którymś z istniejących, możliwym do odczytania z gwiazd stałych w jakimś horoskopie? Czy całkiem nowym mitem? Czy mieszanką mitów? Szczegółów tutaj nie opiszę, autor wykładu zostawił temat do refleksji polskim astrologom i będzie to refleksja długa. Chodzi o śmiercionośnego Plutona, gdzie był horoskopowo, a gdzie "astrokartograficznie" (Moskwa). Rzadko zdarza się różnica w położeniu w obu technikach, astrokartografia jest tylko inną techniką, a tutaj się zdarzyła (deklinacja). Czyżby to stało się pożywką mitu? Przypomniał mi się na tym wykładzie przykład z pierwszego konferencyjnego wykładu, o gwiazdach stałych, mit Regulusa. Najpewniej król Regulus nie zginął w tak tragiczny sposób, jak zostało to utrwalone w micie, ale czym innym jest historia, a czym innym - mity. Kiedyś się zastanawiano, czy mitów powinno się uczyć na lekcjach historii czy literatury, bo mit, będący wszak literaturą, to historia przedstawiona w przejaskrawiony sposób. Coś co mogło się wydarzyć, ale "aż tak" się nie wydarzyło, w granicach możliwości jednak było. Był "zamach", czy go nie było?

.

______________________________________________________________

.

 

Omówiliśmy do tej pory tylko jeden ze "wspólnych mianowników", zagranicznych wykładowców. Duże brawa i podziękowania dla organizatorów, że ich do Warszawy zaprosili. Czas rozejrzeć się za kolejnym "wspólnym mianownikiem". Artyści, oni byli tutaj "jednym wielkim wspólnym mianownikiem". Jak przystało na Neptuna wchodzącego do znaku Ryb, o artystach i ich horoskopach mówiło się wiele. Maria Pieniążek opowiedziała (przy udziale Leona Zawadzkiego) o Marcu Chagallu. A obiecany został przez panią Marię również Artur Rubinstein i  jego muzyka, a także Josif Brodski. Ewa Kornafel omawiała "Lilithowy" horoskop poetki Sylwii Plath. O bardzo wielu "malarskich" horoskopach mówił wspomniany już Alexander von Schlieffen.

On zostawił nas także z ciekawą refleksją odnośnie Neptuna w osobistych horoskopach, refleksja w sam raz na wejście Neptuna do znaku Ryb, przy jednoczesnej obecności Urana w znaku Barana w recepcji wzajemnej z Plutonem w znaku Koziorożca. Pokazał przykład artysty, który w sposób nieuświadomiony realizował w swoich obrazach - sprawy przodków. Horoskopy "Neptunowe" są w szczególny sposób do tego predystynowane, albo "narażone". Po omacku dociera się wszędzie tam, gdzie wzrok już nie sięga, nie sięga nasza pamięć i wiedza. Ale nie zawsze zdajemy sobie sprawę "co jest grane".  

.

Na konferencji było sporo o historii, tej która się toczy, tej, która nas czeka i tej, która była dawno temu. Tutaj mógł się spodobać Piotr Gibaszewski ze swoją opowieścią na temat islamu, być może nadchodzącej ery islamu, a islam już kiedyś panował nad światem. Po wykładzie podeszłam do autora z pytaniem - czy już rozpoznał swoich islamskich przodków, czy dopiero ich szuka? Z Neptunem w Rybach i Uranem w Baranie (recepcja wzajemna z Plutonem w Koziorożcu) zapewne będzie łatwiej takie rzeczy udowodnić. Bo to tak, jak nacisnąć gaz do dechy, z dodatkowymi ekstra-wzmocnieniami i mknąć w gęstej jak mleko mgle. Szanse dotarcia do celu są jednakowoż duże, nie jest powiedziane, że na pewno się rozbijemy. Na układach Uran/Pluton, w Baranie i w Koziorożcu oraz Neptun w Rybach, świat się nie zatrzyma, nie zrobi sobie przerwy nawet na krótką chwilę, niczego się nie przestraszy, tylko pomknie odważnie w tę mgłę. I może coś w niej odszuka.

.

Wojciech Jóźwiak także mówił tym razem o historii, historii Polski, i na podstawie cyklu Saturna "ustawił" osie horoskopu Polski, czyli  tego czego wciąż szukamy. Ascendent - 4 Wagi, MC  - 5 Raka. Teraz "jedźmy dalej", może i datę uda się ustalić, różne już daty są, wiemy to, ale tej o którą nam chodzi prawdopodobnie wciąż jeszcze szukamy. To mogą być dobre czasy  także dla historyków.

Z Uranem w Baranie nie mogło nie być o wojnach, broni atomowej, podbojach, itp. Piotr Piotrowski przedstawił XVII-wieczny traktat Nicholasa Culpepera o wojnie, a Jarosław Gronert skupił się na analizie państw, które posiadają broń atomową dzisiaj. W sumie czymś podobnym, bo podbiciem kosmosu, zainteresował się Krzysztof Porzeżyński, rozpoznając w tym układy Uran-Jowisz.  Przy tak mocnej mieszance planet ciężkich, które zaczynają nam towarzyszyć, nie mogło też nie być o sprawach ostatecznych. Józef Onoszko mówił o śmierci (książkę na ten temat pisze), a Bogdan Zbrzeżny w rewelacyjny wręcz sposób (technika prowadzenia wykładu) przedstawił trudny temat punktu Omega.

.

Astrolog zawsze mówi na własnym przykładzie, w czasie tej konferencji często można było to usłyszeć, wszyscy wspominali swoje życie i "czyny" (konferencja przy wstecznym Merkurym). Było to nawet urocze i miłe, bo stawali się w ten sposób bardziej nam bliscy i znajomi. Nie we wszystkich wykładach udało mi się uczestniczyć (to byłoby chyba zajęcie dla herosów), przyznaję, że na dwóch ostatnich wykładach już nie byłam, nie dałam rady..

Ale wysłuchałam jeszcze  wykładów o astrologii horarnej (Tomasz Wiński, Beata Kibil), przez co stała mi się ona wreszcie bliższa, może nawet spróbuję coś "odszukać", tylko ten rodzaj astrologii pozwala odnaleźć zagubione rzeczy, bardzo praktyczne. Wykłady Izy Podlaskiej i  Mii Krogulskiej, organizatorek konferencji, znakomicie spinały ją w jedną całość. Kim jesteśmy, o czym tutaj mówimy, co nas czeka z Neptunem w Rybach i Uranem w Baranie? Nie mogło zabraknąć także Leszka Weresa, który miał swoje "5 minut", rozciągnięte oczywiście do godzin, podczas pierwszego dnia konferencji. Tego dnia były także poruszane tematy bardziej "przyziemne" i praktyczne, jak astrologia finansowa i gospodarcza (Wojciech Suchomski, Sylwester Bandura).

Tematy bardzo wielkie też na tej konferencji były. Robert Marzewski chce udowodnić naukowość astrologii, ciekawe czy mu się uda. Na konferencji przedstawił trudną i ciekawą tematykę determinizmu, o którym wypowiada się zarówno nauka, jak  i astrologia, i być może mówią nawet jednym głosem.

.

Konferencja astrologiczna przy potężnym wzmocnienu planet ciężkich, pokoleniowych, które już teraz dłuższy czas będą nam towarzyszyć. Jest wrażenie, że jak dorośnie teraz urodzone pokolenie - my nie damy mu rady. Choćbyśmy nie wiadomo jak bardzo gimnastykowali nasze umysły i wysilali intuicję- oni będą lepsi. Taka refleksja, świat przyśpiesza, ciekawe na ile potrafimy mu sprostać i wsiąść do tego pociągu super-ekspres. Przyśpieszenie "widać" na wiele sposobów, Leon Zawadzki i Maria Pieniążek mówili o koniunkcjach Jowisz-Saturn, które od 2020 r. będą miały miejsce w znakach powietrznych, dobre czasy nastaną dla umysłu?

.

Przyśpieszenie pokazują także gwiazdy stałe, cztery najważniejsze powoli lokują się w znakach zmiennych i wkrótce do znaku Panny przejdzie też ostatnia z wielkiej czwórki - Regulus (i tu niespodzianka, okazuje się, że już przeszedł!). Antares, Aldebaran i Fomalhaut już tam od jakiegoś czasu goszczą (Strzelec, Bliźnięta, Ryby). To John Frawley mówił na ten temat (chyba jego ulubiony), kiedyś cztery wielkie gwiazdy stałe były w znakach kardynalnych, potem w znakach stałych, kultura osiadła się wówczas rozwinęła, człowiek przestał już "ganiać" z oszczepem. A teraz? Powolne ich przechodzenie do znaków zmiennych, to kamienie milowe takich epok jak Odrodzenie czy Oświecenie. A Regulus? Co pokaże Regulus i kiedy to dostrzeżemy? W ten sposób temat nad którym "dumają" już od dawna astrolodzy na całym świecie, dotarł i pod naszą "strzechę". Nawiązując do tej toczącej się już od lat dyskusji, można powiedzieć, że jakieś symptomy wejścia Regulusa do znaku Panny już mamy. To kanclerz Angela Merkel (Niemcy = Panna) i kroki jakie podejmuje w celu rezygnacji z elektrowni atomowych, może kobiecie się uda.

.

.

 



komentarze (0) | dodaj komentarz

niedziela, 22 października 2017

Licznik odwiedzin:  243 257  

Kalendarz

« kwiecień »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
252627282930 

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O moim bloogu

Po 8 latach nauki astrologii można zacząć robić analizy, tak mi mówiono. Nie powiedziano, że po przekroczeniu tego progu nie można będzie ich nie robić... a więc nie mam wyboru. Lwi analizyastrologi...

więcej...

Po 8 latach nauki astrologii można zacząć robić analizy, tak mi mówiono. Nie powiedziano, że po przekroczeniu tego progu nie można będzie ich nie robić... a więc nie mam wyboru. Lwi analizyastrologiczne@wp.pl

schowaj...

O mnie

Statystyki

Odwiedziny: 243257
analizyastrologiczne@wp.pl

Więcej w serwisach WP

Ale seriale

Pytamy.pl